Szczęśliwa trzynastka?


Będzinianie wygrali drugie spotkanie z Łuczniczką w rywalizacji o 13. miejsce w PlusLidze i tym samym zapewnili sobie utrzymanie w rozgrywkach. Zwycięstwo 3:0 przyszło im łatwiej, niż sami mogli się spodziewać. Na koniec sezonu potrafili się skoncentrować, dając radość sobie i kibicom.


Skuteczni w ataku


Początek pierwszego seta pokazał, że sosnowiecka hala nie bez kozery jest trudnym obiektem dla przyjezdnych. Bydgoszczanie mieli problemy ze swoją zagrywką, jak również z przyjęciem serwisu rywali. Zwłaszcza z serwisem Jakuba Peszki, który jako pierwszy w szeregach gospodarzy dał sygnał do zdecydowanych ataków. Co prawda "Peszkin" w inauguracyjnej partii zapisał na koncie tylko jednego asa, ale seria jego silnych zagrywek kompletnie pomieszała szyki graczom przyjmującym Łuczniczki. Nic dziwnego, że będzinianie szybko odskoczyli na 9:4, a później 14:9, kontrolując wydarzenia na parkiecie... W grze będzińskiego zespołu oglądaliśmy znacznie więcej jakości, nie brakowało ponadto efektownych zagrań z szóstej strefy, gdzie skutecznym pip'em popisywał się Marcin Waliński. W pierwszym secie w ataku gospodarze meli zresztą 61% skuteczność (przy 30 Łuczniczki), co wiele tłumaczy...


Blok na Gorczaniuku - kluczowy!


Druga odsłona nie była już tak efektowna w wykonaniu gospodarzy, co wiązało się  również z lepszą grą Łuczniczki, popełniającą w niej znacznie mniej prostych, niewymuszonych błędów. Wyrównana gra trwała prawie do końca tej partii, choć stroną dominującą byli gospodarze. Kluczowym momentem w drugim secie był skuteczny blok Jonaha Seifa na Jewgieniju Gorczaniuku, po którym będzinianie wysforowali się na 21:18. Chwilę później trochę szczęśliwym asem poprawił wynik Peszko i bydgoszczanie nie dali rady odrobić rosnącej straty. Podopieczni Gido Vermeulena wygraliby drugą partię jeszcze bardziej zdecydowanie, jednak spora liczba zepsutych zagrywek (7) nie ułatwiała im zadania.


Pogodzeni z losem


Trzeci set w wykonaniu będzinian był zdecydowanie najlepszy w ich wykonaniu. Grali na luzie, bez zbędnego obciążenia psychicznego, natomiast Łuczniczka traciła wiarę w końcowy sukces z każdym straconym punktem. Gdy gospodarze uciekli na 16:10, a potem 17:11, sprawa 13. miejsca była w zasadzie rozstrzygnięta... Bydgoscy siatkarze wyglądali na pogodzonych z losem, odpowiadając gospodarzom tylko pojedynczymi akcjami. Nic dziwnego, że polegli w trzech setach, nie podejmując walki z będzinianami w żadnym z nich. - Weszliśmy, dostaliśmy po głowie i wyszliśmy! - to najkrótszy komentarz do meczu, autorstwa Jakuba Bednaruka, trenera Łuczniczki.


Tytuł MVP jak najbardziej zasłużenie przypadł Michałowi Poterze, którego rywale chcieli koniecznie upolować zagrywką, jednak libero MKS-u nic sobie z tego nie robił, odnotowując 52 procentową skuteczność przyjęcia. - Bydgoszczanie chcieli mnie upolować zagrywką, ale im się nie udało. Cieszę się, że dałem trochę luzu chłopakom na skrzydłach. Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa i 13. miejsca w całym sezonie - mówił nam po meczu Potera.


STATYSTYKI - KLIKNIJ TUTAJ


MKS Będzin - Łuczniczka Bydgoszcz 3:0 (25:19, 25:19, 25:20)

MKS: Seif (7 pkt), Peszko (10), Ratajczak (1), Araujo (16), Waliński (11), Grzechnik (7), Potera (libero) Trener: Gido Vermeulen

Łuczniczka: Goas, Gorczaniuk (3), Szalacha, Filipiak (15), Ananiew (7), Sacharewicz (4), A. Kowalski (libero) oraz Akala, Bieńkowski, Gryc (2) Trener: Jakub Bednaruk

MVP: Potera (MKS)

Sędziowali: Jacek Broński (Murowana Goślina) i Zbigniew Wolski (Gorzów Wlkp.)
Widzów: 1100

Przebieg meczu:

I set: 5:4, 15:9, 20:14, 25:19

II set: 5:3, 10:7, 15:13, 20:18, 25:19

III set: 5:3, 10:7, 15:10, 20:14, 25:20

Stan rywalizacji: 2-0 dla MKS-u


MKS Będzin zajął 13. miejsce, z kolei Łuczniczka najprawdopodobniej zagra w barażach z AZS-em Częstochowa o przyszłoroczny byt w PlusLidze.